Lubinianie przystąpili do meczu bardzo skoncentrowani, nastawieni na prowadzenie otwartej i ofensywnej gry, co zaowocowało kilkoma dogodnymi sytuacjami do zdobycia bramki. Jednak po raz kolejny na przeszkodzie stanęła strzelecka niemoc lubińskich napastników, którzy nie potrafili wykorzystać żadnej podbramkowej sytuacji.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy, kiedy to w 8 min piłka po strzale Jaromina wylądowała na poprzeczce bramki Zagłębia. Odpowiedź lubinian była niemalże natychmiastowa, bowiem już kilka minut później przed szansą zdobycia bramki stanął Perović. Pomocnik Zagłębia będą w polu karnym otrzymał prostopadłe podanie od Kowalskiego, sprytnym zwodem uwolnił się spod opieki obrońców i płaskim strzałem starał się pokonać Bledzewskiego. Ten jednak instynktownie zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Jeszcze ciekawiej było w końcówce pierwszej odsłony. W 39 minucie na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Jacek Manuszewski. Zmierzającą w światło bramki piłkę ręką zatrzymał Jaromin, za co arbiter podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się Ireneusz Kowalski - była to pierwsza bramka Irka w rundzie rewanżowej. Radość gości z prowadzenia nie trwała zbyt długo, bowiem już 3 minuty później piłka po strzale Króla zatrzepotała w siatce Zagłębia. Sędzia Wieczerzak jednak bramki nie uznał, dopatrując się pozycji spalonej. Co nie udało się piłkarzom Szczakowianki w 42 minucie, udało się trzy minuty później. Wówczas po trójkowej akcji Kozubka, Króla i Kompały, ten ostatni będąc w polu karnym, zdecydował się na strzał, który pozwolił gospodarzom doprowadzić do remisu.
Po zmianie stron na boisku było jeszcze ciekawiej. Działo się tak głównie za sprawą bardzo odważnie grających piłkarzy z Lubina, którzy kilkukrotnie stanęli przed szansą zdobycia bramki. Zabrakło jednak skuteczności i szczęścia, które tak dopisywało Zagłębiu w ostatnich spotkaniach. Najpierw wprowadzony po przerwie Murdza po solowym rajdzie i strzale z 11 metrów trafił piłką w słupek, a chwilę później strzał Nicińskiego z najwyższym trudem obronił Bledzewski.
Sporo kontrowersji w obozie lubinian wywołała sytuacja z 74 minuty. W polu karnym gości piłka trafiła w rękę leżącego Mateusza Żytki, za co arbiter podyktował rzut karny. Jedenastkę na bramkę zmienił Wawrzyczek. Po stracie gola lubinianie z jeszcze większym animuszem natarli na bramkę gospodarzy, co się na nich srodze zemściło. Najpierw po szybkiej kontrze w 79 minucie gola zdobył Iwański, który dobił piłkę po strzale Króla. W 88 minucie Kozubek wykorzystał idealne podanie Ryszarda Czerwca i po raz czwarty umieścił piłkę w bramce Madaricia.
Pomeczowa konferencja prasowa:Drażen Besek: Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Szkoda, że po tak zaciętym i emocjonującym spotkaniu schodzimy z boiska pokonani. Po stracie drugiej bramki rzuciliśmy się do ataku, co się srodze na nas zemściło. Nie interesował nas remis w tym stąd przez całe spotkanie dążyliśmy do zdobycia bramki. Wygrana gospodarzy była jak najbardziej zasłużona.
Albin MikulskiObejrzeliśmy piękne widowisko, nie była to gra zachowawcza lecz było w niej dużo polotu i finezji. Moja drużyna zagrała dobrze, z dużą determinacją i jestem z niej w pełni zadowolony. Uważam, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, ponieważ wykazaliśmy się lepszą skutecznością niż Zagłębie.